środa, 29 czerwca 2011
Nie mam ubezpieczenia
Wraz z likwidacją kiosku kończy mi się zatrudnienie, a wraz z nim - ubezpieczenie. Udam się do Urzędu Pracy ( już się cieszę), aby się zarejestrować i dowiedzieć, co mam teraz robić? Pracowałem na 1/4 etatu, bo na więcej moich pracodawców nie było stać. Taki wymiar godzin nie upoważnia do jakichkolwiek roszczeń (nie chcę nic za darmo!), ale daje prawo do ubezpieczenia zdrowotnego przez NFZ. Jeśli nie znajdę pracy w najbliższym czasie, to nie pozostaje mi nic innego, jak ponowna emigracja. Na założenie własnej działalności gospodarczej nie mam pieniędzy, a spieniężenie mieszkania wydaje mi się idiotyzmem. Gdybym otworzył gabinet psychologiczny w domu, musiałbym opłacać miesięcznie ZUS w wysokości 900.-PLN. Jako osoba anonimowa medialnie, nie mam żadnych szans na klientelę i to w szczególności w społeczeństwie, które od wizyty u psychologa preferuje modlitwę i konfesjonał. Ktoś kiedyś inteligentnie zauważył, że w Polsce najkorzystniej jest założyć kościół, albo budkę z piwem. Co mi radzicie?
środa, 18 maja 2011
A może postawić namiot?
Jedna z klientek zasugerowała, żeby postawić w miejscu kiosku namiot i dalej sobie działać. Podobno na namiot żadne pozwolenia nie są potrzebne. Namiot nie podlega prawu, zarządzeniom, ustawom. Namiot jest niedotykalny i każdy sobie może go ustawić w dowolnym miejscu.
Zastanawiam się tylko w jakim kolorze?
Zastanawiam się tylko w jakim kolorze?
piątek, 6 maja 2011
Kolejny koniec
Pracuję jeszcze do końca czerwca, a potem koniec kiosku. Likwidacja. Planuję sam coś otworzyć, a przy okazji szukam pracy. JAKOŚ to będzie.
Jeśli siedzicie teraz za granicą i macie przyzwoitą pracę oraz dobre warunki do życia, to zastanówcie się dobrze, zanim zdecydujecie się na powrót do Ojczyzny. Trzeba się też solidnie przestawić mentalnie i mieć bardzo konkretny powód i cel od samego początku. Nie mówię o szczęściu, bo tego zaznać można zarówno wszędzie jak i nigdzie. Mam na myśli zwykłe, codzienne życie i wszelkie trudności z tym związane.
Bez odpowiednich kontaktów, pieniędzy, bezczelności oraz dużej dozy cierpliwości, może być Wam bardzo trudno po powrocie.
Ja miałem i ciągle mam powód, z celem jest już nieco gorzej...
Wam życzę powodzenia.
I to by było na tyle.
Jeśli siedzicie teraz za granicą i macie przyzwoitą pracę oraz dobre warunki do życia, to zastanówcie się dobrze, zanim zdecydujecie się na powrót do Ojczyzny. Trzeba się też solidnie przestawić mentalnie i mieć bardzo konkretny powód i cel od samego początku. Nie mówię o szczęściu, bo tego zaznać można zarówno wszędzie jak i nigdzie. Mam na myśli zwykłe, codzienne życie i wszelkie trudności z tym związane.
Bez odpowiednich kontaktów, pieniędzy, bezczelności oraz dużej dozy cierpliwości, może być Wam bardzo trudno po powrocie.
Ja miałem i ciągle mam powód, z celem jest już nieco gorzej...
Wam życzę powodzenia.
I to by było na tyle.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
