Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szara codzienność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szara codzienność. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 lutego 2014

Czysta matematyka, ale logiki brak



Szwajcaria

kasjer/sprzedawca w Lidl, 100%, pensja mieś. brutto 3'700.- CHF
netto 2'700.-CHF

podstawowe koszty utrzymania:

wynajem kawalerki 650.-CHF
ubezp. zdrowotne 350.-
bilet miesięczny TP 100.-
tv 60.-
elektr. 50.-
tel. 50.-
żywność 500.-
kosmetyki, chemia 50.-
razem =  1'810.- CHF

zarobki - koszty = + 890.-CHF

Polska (Warszawa)

kasjer/sprzedawca w Lidl, 100%, pensja mieś., brutto 400.-CHF
netto 300.-CHF*

podstawowe koszty utrzymania:

wynajem kawalerki 400.- CHF
prywatne wizyty lekarskie + leki 100.-CHF
bilet miesięczny TP 35.-CHF
elektr., tel., tv.,  70.-CHF
żywność 150.-CHF
kosmetyki, chemia 15.-CHF
razem = 770.-CHF

 zarobki - koszty = - 470.-CHF

* wg. kursu 1,-CHF = 3,40 pln

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Straciłam wszystkie oszczędności

Problem w tym, że ja się od małego potwornie garbię :(

niedziela, 11 sierpnia 2013

Pozytywne myślenie

Mam dach nad głową.

Mam co jeść.

W tej chwili nic mnie nie boli.

Jest środek lata.

wtorek, 14 maja 2013

Młodość i szczęście po polsku

Ostatni wpis na zaprzyjaźnionym blogu:

"byłam wczoraj u developera i czuję się wyruchana przez system. chciałam malutkiego metrażu, żadne tam prestiżowe osiedle, na uboczu. cena do dziś grzmi mi w uszach jak grom. skąd mam wziąć takie pieniądze? skąd je biorą ludzie młodzi, którzy normalnie pracują i nie zarabiają kokosów, tylko zwykłą pensję? mam 31 lat, po studiach od razu poszłam do pracy, na wakacjach nie byłam od 13 lat, mam pracującego wiewióra i gówno. jeśli gdzieś popełniłam błąd, to, kurwa, nie wiem gdzie. nerkę mam sprzedać?"


piątek, 12 kwietnia 2013

Bezsilność człowieka uczciwego

Urzędnicy FISKUSA ukrywają skrzętnie gigantyczne przekręty typu AMBER GOLD, ale zwykłego Kowalskiego obserwują przez lupę i traktując go z zasady jak oszusta, potrafią zniszczyć życie niewinnego człowieka w ciągu kilku minut. Są za to hojnie nagradzani i nie ponoszą żadnych konsekwencji za popełnione "pomyłki". Tak panujący system zabija wszelkie inicjatywy uczciwej przedsiębiorczości w Polsce i rozwija toczącą się zarazę korupcji.

Ostatni film Bugajskiego* jest najważniejszym wydarzeniem polskiej kinematografii i dotyczy każdego człowieka żyjącego w Polsce. Pokazuje polską rzeczywistość taką jaka jest naprawdę. Bez taniego sentymentalizmu.


* Układ zamknięty, film Ryszarda Bugajskiego - czas przerwać zmowę milczenia...



sobota, 26 stycznia 2013

Zbieg okoliczności

Gdy przyjechałam do Polski w połowie 2006 roku, natychmiast zgłosiłam się do pracy jako wolontariusz. Atmosfera wśród pracowników była napięta i niesympatyczna, a gdy mój zwierzchnik obraził mnie dotkliwie na oczach pozostałych kolegów, zabrałam się i poszukałam sobie innego miejsca. Tyle, że 14 dni po moim odejściu, na sąsiedni oddział wparowali zamaskowani agenci i rozpoczął się jeden z najbardziej spektakularnych skandali z udziałem CBA. Dla zwolenników afer spiskowych, pozostaję pewnie do dziś "podejrzaną postacią", bo niby " tak nagle przyjechała ze Szwajcarii i równie nagle znikła", he he.

Mój  naiwny wolontariat spotykał się jedynie ze zdziwieniem i niedowierzaniem, dlatego nie mając sensownego zajęcia, postanowiłam zapisać się na studia doktoranckie w SWPS. Złożyłam dokumenty, wpłaciłam 150,- pln i czekałam cierpliwie na egzamin kwalifikacyjny, którego termin ogłoszony był w internecie. Trzy dni przed wyznaczoną datą, zadzwoniłam do sekretariatu w celu uzyskania dodatkowych informacji i dowiedziałam się, że mój pisemny egzamin właśnie trwa. Najzwyczajniej w świecie przyspieszono termin, ogłaszając to .... na drzwiach sekretariatu.

Kilka tygodni później, czekałam w kawiarni  Rozdroże na osobę, której nie znałam osobiście, ale którą mi polecono poprzez koligacje rodzinne. Osoba miała mnie wesprzeć w nawiązaniu zawodowych kontaktów.

Siedziałam przy stoliku pełna niepokoju i prawie każdy nowo przybyły pasował mi do przekazanego telefonicznie rysopisu. Kiedy pojawiła się w końcu pani Iwona Łepkowska (serialowa scenarzystka), byłam skłonna podejść i desperacko poprosić ją o jakąkolwiek pracę, nawet na planie (sic!)

Po godzinie wyglądania na wszystkie strony, wróciłam do domu. I tam dostałam wiadomość, że mój "promotor" miał wypadek samochodowy (pękła na drodze opona). Na szczęście nic się poważnego nie stało, ale zawiesiliśmy chwilowo nasze spotkanie. Po jakimś czasie dowiedziałam się, że nagle zmarł.

Brak zatrudnienia zaczynał już solidnie wpływać negatywnie na moje samopoczucie. Zgromadzone oszczędności topniały z dnia na dzień i ze strachu przed totalną nędzą postanowiłam zainwestować. Przez rok szukałam małego mieszkania na Wybrzeżu, ale ceny były wysokie i mogłam sobie jedynie pozwolić na tzw. szarą płytę z lat 60-70. Nie podobało mi się. W rezultacie znalazłam "samo cudo", ale 60 km od Warszawy. Miało być ukończone po dwóch latach. Wymyśliłam, że tam się przeprowadzę, a warszawskie mieszkanie wynajmę lub sprzedam. Minęło 5 lat. Inwestycja jest ukończona w 85%, a deweloper ogłosił upadłość...

Co robić? Wracać na emigrację?

Wymyśliłam, że sprzedamy warszawskie mieszkanie i przeniesiemy się na prowincję do domku z ogródkiem. Rodzice pogrzeją się w letnim słońcu, a mnie będzie łatwiej zorganizować nasze wspólne gospodarstwo.

Jednak od roku ceny nieruchomości drastycznie spadły, a dobrych klientów jest bardzo niewielu. Kilka dni temu ktoś się zdeklarował, że jest zainteresowany i chce negocjować. Niestety w międzyczasie zwalił go wirus, a potem zaraz - wypadek samochodowy.

cdn.

 

środa, 28 października 2009

Samo życie

Ojciec w szpitalu. Mama chora, leży w domu nafaszerowana antybiotykami. Załatwiam co mogę, nawiguję między zakupami, pracą w kiosku, domem swoim i domem Rodziców, i na tym czas mi obecnie upływa. Rozrywkowego trybu życia nie prowadzę, ale cieszę się, że jestem na miejscu i że mogę jakoś pomóc. Pewnie daliby sobie radę beze mnie, ale byłoby ciężko. I raczej smutno, bo na dodatek tutejsza pogoda optymizmem nie napawa.

środa, 12 sierpnia 2009

Ot i samo życie...

Na portalu kontrowersje.net, Pani Teresa Stachurska napisała przed paroma minutami:

Wielka prośba
U Pani Alicji Tysiąc - http://www.polityka.pl/julka-i-my/Text01,933,270633,18/ nadal wielka bieda, nadal nie stać tę rodzinę by opłacać czynsz, rachunki za prąd jak i gaz. Całych dochodów z tytuły renty, zasiłku dla osób wymagających opieki ze względu na stan zdrowia (153 zł) i zasiłku rodzinnego łącznie Pani Alicja ma 700 zł/m-c, co nie wystarcza nawet na żywność, nie mówiąc o pozostałych kosztach związanych z utrzymaniem mieszkania, utrzymania i edukacji dzieci, itd.
Na dniach nowy rok szkolny, podręczniki i inne pomoce szkolne drogie (dla trojga dzieci - 1306 zł), dzieci potrzebują też biletów miesięcznych na dojazdy do szkoły (dwoje starszych dostało się do dobrego Liceum, co mnie ogromnie ujęło, bo ich warunki bytowe nie były jak i nie są sprzyjające), buty (konieczne, bo o ile można nosić używaną odzież to butów raczej nie).
Dostała Pani Alicja wreszcie mieszkanie, które nie jest zagrzybione, jednak niewiele z mebli z poprzedniego (ze względu na zniszczenie ich grzybem) dało się przenieść, więc potrzeba szafek do kuchni, szafy, karnisz, stolików, czy biurek dzieciom by miały przy czym odrabiać lekcje, jakieś półki na książki.
Ważną pozycją w budżecie rodziny są leki, szczególnie te których nie można przerwać - ponad 200 zł na miesiąc.
Słowem jest bardzo ciężko i jedyne co można to prosić o pomoc ludzi dobrej woli, co niniejszym czynię mając nadzieję że ta prośba zostanie podana dalej.
Konto na które można wpłacić pieniądze, to:
Alicja Tysiąc
Bank Handlowy
ul. Senatorska 16, 00-923 Warszawa
nr. konta: 26 1030 0019 0109 8518 0136 2604
Mam z Panią Alicją kontakt i wiem, jak bardzo nie do pozazdroszczenia jest Jej sytuacja. Żałuję że nie jestem w stanie jej problemom zaradzić samodzielnie, bo to by wiele spraw uprościło.
Teresa Stachurska

niedziela, 17 maja 2009

Bywają czasem takie dni

Siedziałam od 10-tej w kiosku i sprzedawałam, co kto chciał kupić, a potem poszłam na spacer. Było takie dziwne światło, jak przed burzą. Idąc zastanawiałam się nad swoim życiem i nad tym, co ja tu właściwie robię. W głowie miałam pustkę. Połaziłam jeszcze trochę bez sensu i wróciłam do domu. Jutro pomyślę.

Bywają czasem takie dni.