Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Straciłam wszystkie oszczędności

Problem w tym, że ja się od małego potwornie garbię :(

piątek, 12 kwietnia 2013

Bezsilność człowieka uczciwego

Urzędnicy FISKUSA ukrywają skrzętnie gigantyczne przekręty typu AMBER GOLD, ale zwykłego Kowalskiego obserwują przez lupę i traktując go z zasady jak oszusta, potrafią zniszczyć życie niewinnego człowieka w ciągu kilku minut. Są za to hojnie nagradzani i nie ponoszą żadnych konsekwencji za popełnione "pomyłki". Tak panujący system zabija wszelkie inicjatywy uczciwej przedsiębiorczości w Polsce i rozwija toczącą się zarazę korupcji.

Ostatni film Bugajskiego* jest najważniejszym wydarzeniem polskiej kinematografii i dotyczy każdego człowieka żyjącego w Polsce. Pokazuje polską rzeczywistość taką jaka jest naprawdę. Bez taniego sentymentalizmu.


* Układ zamknięty, film Ryszarda Bugajskiego - czas przerwać zmowę milczenia...



środa, 30 listopada 2011

Przygoda w Urzędzie Pracy

Zaczęło się w sierpniu tego roku. Artykuły w gazetach i opis na stronie internetowej urzędu wskazują, że bezrobotny ma obecnie multum możliwości i otrzymuje niebywałe wsparcie od kompetentnych i życzliwych mu urzędników. Przez pięć lat starałam się ambitnie dawać sobie radę sama, ale tego lata podłamałam się lekko i za namową znajomych zgłosiłam się do stołecznego urzędu. Nie chodziło mi o pieniądze, ale o to cholerne ubezpieczenie zdrowotne oraz "wsparcie kompetentnych urzędników."
- Może ktoś mi jednak pomoże i wskaże w sposób profesjonalny i obiektywny, co ja ciągle robię źle? - pomyślałam i pojechałam się zarejestrować.
 CDN...
Całe doświadczenie jest raczej mało budujące. Większość klientów (nie wszyscy) zrobiła na mnie wrażenie stałych bywalców, zalatujących browarem bez względu na porę dnia. Urzędnicy zachowują się jakby byli specjalnie szkoleni w zniechęcaniu ludzi do siebie i całej placówki. Panująca atmosfera zalutuje wrogością i nieufnością. Ubikacja jest jedna dla wszystkich i wzywa o pomstę do nieba. Jeśli tylko można, to radzę omijać szerokim kołem. Na wsparcie nie ma co liczyć i wychodzi człowiek bardziej przygnębiony niż przyszedł. Nie polecam.

niedziela, 10 lipca 2011

Potrzebna szkoła cwaniactwa i oszustwa dla uczciwych

Zeszłego tygodnia, w programie telewizyjnym Tomasza Sekielskiego ("Czarno na białym") dziennikarze tvn24 zdemaskowali kobietę, która przez lata zajmowała się terapią pacjentów psychiatrycznych oraz szkoleniami  lekarzy, będąc na stałym kontrakcie w Instytucie Neurologicznym  (Warszawa, ulica Sobieskiego.) Legitymowała się dyplomem AWF, który okazał się (dzięki inwestygacji reporterów) falsyfikatem. Kobieta nie studiowała tam ani pół godziny, numer i dane dyplomu należały w rzeczywistości do jakiegoś mężczyzny.

Skonfrontowana dyrekcja Instytutu nie poczuwała się do jakiejkolwiek odpowiedzialności twierdząc, że pani robiła przyzwoite wrażenie, a oni nie mają obowiązku sprawdzać autentyczności przedstawionych dokumentów. I tak oto pani zarabiała przez lata krocie współpracując z mężem lekarzem, który twierdził przed kamerami, że "o niczym nie wiedział".W rezultacie kobieta sama podała się do dymisji, a dyrektorka oświadczyła jedynie, że "oni jej decyzje zaakceptowali". No i co ty nie powiesz...

W Polsce jest tyle aberracji w panującym ogólnie systemie, że pewnie pokiwałbym tylko głową z dezaprobatą gdyby nie ... ano właśnie. Po powrocie do Polski byłem również w tym instytucie w poszukiwaniu kontaktów zawodowych i ewentualnej pracy. Rozmawiałem z kilkoma osobami, które zadziwione moją decyzją powrotu z emigracji, piały z zachwytu jak to "cudownie, jak to wspaniale, bo przecież tyle mam do zaoferowania." Wysłałem swoje CV i kopie dokumentów i pies z kulawą nogą mi nie odpisał. Na mój telefon, zniecierpliwiony głos kobiecy warknął, że chwilowo nic dla mnie nie mają. Znajoma zasugerowała, że mój życiorys i dyplom mógł się im wydać zbyt piękny, a przez to nieprawdziwy. Coś takiego...

Są kraje, w których taka pani i jej  małżonek poszliby do mamra na parę dobrych lat. W Polsce nikogo to chyba nawet nie zdziwiło. Tylko we mnie krew wściekle zawrzała, bo mając kompetencje, doświadczenie i PRAWDZIWY dyplom z neuropsychologii, muszę pracować w kiosku z gazetami, żeby mieć prawo do ubezpieczenia zdrowotnego. A jakaś utleniona pipa prowadzi zajęcia terapeutyczne i szkoleniowe legitymując się fałszywym dyplomem AWFu. Jaki z tego wniosek? Uczciwie, grzecznie, poprawnie nigdzie nie zajedziesz. Jeśli naturalnie tego nie posiadasz, to ucz się bezczelności, oszustwa i cwaniactwa.
Albo zapisz się do liczącej się partii politycznej i bądź BMW. Innych kompetencji nie potrzebujesz.

niedziela, 15 marca 2009

W sprawie paszportów i wojska

W kwestii formalnej, pragnę poinformować tych wszystkich, którzy mają lub tylko myślą, że mają problemy z wjazdem i wyjazdem do/z Polski na zagranicznym paszporcie: mój polski paszport tkwi gdzieś w archiwach policyjnych lub został zjedzony przez myszy - nie widziałam tego czegoś na oczy od 1981 roku, kiedy odesłałam do ambasady polskiej, zastanawiając się poważnie nad zrzeczeniem się polskiego obywatelstwa. Biurokratyczne trudności sprawiły, że machnęłam ręką i nigdy nie zrobiłam tego formalnie. Pierwszy raz od wyjazdu na emigrację, odwiedziłam Polskę w lecie 1993 roku. Poleciałam na 2 miesiące z paszportem zagranicznym. Pies z kulawą nogą nie robił mi trudności. Od tego momentu odwiedzałam już nasz kraj regularnie i mogę przysiąc z ręka na sercu: nigdy nie miałam najmniejszych przykrości. Teraz mieszkam w Polsce od 2007 roku i do tej pory nie załatwiłam jeszcze paszportu polskiego. Uregulowanie mojej sytuacji w postaci otrzymania dowodu osobistego, pesela, nipu, srypu i diabeł wie czego jeszcze, kosztowało mnie tyle cierpliwości i gonitwy, że na samą myśl o załatwianiu paszportu, robi mi się kiepsko. Podróżuję z paszportem zagranicznym i jak do tej pory (tfu, tfu) no problem. Moja przyjaciółka ma paszport amerykański od wielu lat i lata w te i wewte - same story. To nie są żadne "kosmiczne konfabulacje", tylko fakty.


Co do poborów: mamy mieć wojsko zawodowe i koniec z przymusowym braniem do woja:
http://www.profesjonalizacja.wp.mil.pl/pl/44.html

"... projekt tzn. „dużej nowelizacji” ustawy o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej jest rozpatrywany przez Stały Komitet Rady Ministrów oraz Komisję Prawniczą w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (skierowany 26 lutego 2009 r.). Obecnie Zakłada się, że projektowane zmiany wejdą w życie z dniem 1 stycznia 2010 roku.
Projekt ten wprowadza regulacje m.in. w zakresie:
- zawieszania obowiązku odbywania zasadniczej służby wojskowej, przeszkolenia studentów i absolwentów uczelni wyższych w czasie pokoju, a także innych równorzędnych i zastępczych form realizacji tego obowiązku;
- utworzenia Narodowych Sił Rezerwowych (NSR) oraz określenia zasad pełnienia służby w ramach tej formacji;
- stworzenia systemu motywacyjnego dla żołnierzy NSR oraz ich pracodawców;
- zmiany zakresu zadań terenowych organów administracji wojskowej w związku z zadaniami rekrutacyjnymi do służby ochotniczej.
Docelowym rozwiązaniem będzie wprowadzenie z dniem 1 stycznia 2010 r. pełnej profesjonalizacji Sił Zbrojnych, polegającej na wprowadzeniu służby zawodowej, pełnionej jako służba stała i ochotniczej służby kontraktowej (na wzór dotychczasowej zasadniczej służby wojskowej pełnionej nadterminowo). Jednocześnie obowiązek odbywania zasadniczej służby wojskowej oraz przeszkolenia wojskowego studentów i absolwentów szkół wyższych zostanie zawieszony z dniem wejścia w życie ustawy.
Warto zauważyć, iż zgodnie z § 1 rozporządzenia MON z dnia 19 stycznia 2009 r. w sprawie zwalniania żołnierzy z czynnej służby wojskowej i powoływania poborowych do odbycia tej służby w 2009 r. (Dz. U. Nr 11, poz. 62):
„Odstępuje się od określenia terminów powoływania poborowych do zasadniczej służby wojskowej, przeszkolenia wojskiego studentów i absolwentów szkół wyższych w 2009 r.”. Rozporządzenie weszło w życie 26 stycznia 2009 r.
Oznacza to, iż w 2009 r. nie przewiduje się wyżej wymienionych form odbywania obowiązkowej służby wojskowej."